Menu główne:
STREFA 4x4 > Archiwum
RAJD 4x4 ZACHODNIOPOMORSKIE
Jedni kierowcy narzekają,że polskie drogi nie są gładkie jak stół.Inni uważają,że im droga gorszej jakości,tym lepsza.Najlepiej jeśli jest w niej bagno, rów z wodą albo ściana o nachyleniu 60 stopni.Dopiero wtedy jazda sprawia przyjemność. Ci ostatnito oczywiście fani jazdy terenowej. W miniony weekend zorganizowali sobie rajd po bezdrożach gmin Maszewo i Goleniów. Za kierownicami swoich pojazdów siedzieli ponad dobę,od sobotniego ranka do popołudnia w niedzielę.
Na starcie we wsi Przypólsko pojawiło się prawie 60 załóg, podzielonych na trzy klasy: turystyczną, wyczynową i extreme. Po krótkiej odprawie, poprowadzonej przez dowodzącego rajdem goleniowskim weterynarza Andrzeja Wolańczyka zespoły zaopatrzone w opis trasy ruszają w drogę.
Zasady rajdu są proste. Każda ekipa w opisie trasy ma zaznaczone punkty kontrolne. W tych miejscach musi odszukać przyczepione do pni, krzaków lub wkopanych kołków pieczątki, które musi przystawić na kartach dokumentujących przebieg trasy. Problem w tym, że te karty są zamocowane na krótkich linkach wewnątrz kabiny. Aby przystawić piecząkę, trzeba podjechać możliwie blisko do punktukontrolnego. A to zazwyczaj nie jest łatwe. Delikatnie mówiąc. Nie łatwe, lecz możliwe - sprawdzają to wcześniej sami organizatorzy rajdu.
Pierwszy istotniejszy sprawdzian kierowcy mają w lesie między Burowem a Mostami. Organizator rajdu znalazł tam urocze bagno, a pieczątki przymocowane były do drzew na jego środku. Pierwsze samochody z trudem dobrnęły do pieczątek. Kolejne musiały się już poruszać w rozjeżdżonym błocie, nurzając się w nim po osie, a bywało, że i po szyby. Poszły w ruch wyciągarki, większość kierowców korzystać musiała z pomocy kolegów, których pojazdy zamieniały się w ciągniki wyrywające samochody z gęstego błota. Za chwilę role się zamieniały. Równie atrakcyjne było zdobywanie pieczątek na terenie starej żwirowini w Maszewie. Organizatorzy dowcipnie umieścili je na stromej skarpie, mniej więcej w połowie wysokośći. I tu można było podziwiać pomysłowość kierowców, zmuszonych zatrzymać się w połowie ściany. Techniki były różne: podjazd pełną mocą silnikaod dołu, wciąganie się do góry na linie wyciągarki ostrożny zjazd od góry... Co załoga to inna technika.
Późnym popołudniem w sobotę rajd przemieszcza się na teren gminy Goleniów. Lasy, rozjeżdżone drogi na łąkach, bagna nad Iną kolejne stare żwirownie. Co kilka kilometrów punkty kontrolne, a tam bagno jeszcze głębszee, strome ściany, głazy na podjeździe. Dopiero tutaj widać co to znaczy samochód terenowy. To przede wszystkim mocna stalowa rama z przymocowanymi do niej wytrzymałymi resorami, kołami na grubych oponach z traktorowym bieżnikiem, potężnym silnikiem. Czasami jest też jakaś karoseria, zazwyczaj poobijana niemożliwie. Zawsze za to jest wyciągarka, bez której niemożliwe byłoby pokonanie przeszkód przygotowanych przez organizatorów Wyciągarek nie mają jedynie pojazdy jadące w klasie turystycznej, które mają trasę nieco łatwiejszą. Silny akcent na ,,nieco'': to i tak droga nie do pokonania w pojazdach typu RAV4 czy Qashqai-terenówkach typowo miejskich, zdolnych pokonać jedynie dziury w asfalcie.
Ta miejsca galanteria rozpadłaby się przy pierwszej próbie wyciągnięcia z bagna, pewnie wyrwałbym połowę takiego RAV-a. Pojazd terenowy musi mieć ramę! - mówi Miras jeden z organizatorów rajdu.
Pierwsze samochody docierają na metę w niedzielę przed południem. Gruba warstwa błota nie pozwala rozpoznać marek samochodów, kierowcy padają ze zmęczenia. Aż trudno uwierzyć, że zrobili ponad 170 km po dzikich bezdrożach nie tylko z własnej woli, ale też na własny - niemały! - koszt. I twierdzą że było bardzo przyjemnie...
NA SKRÓTY
STREFA 4x4
WEJDŹ NA FORUM
ZALOGUJ SIĘ
ZAREJESTRUJ SIĘ
STATUT
GALERIA
NASI PRZYJACIELE
4x4 WAŁBRZYCH
4x4 SUDETY
RAJDY 4x4
4x4 WOLIN
MUDMASTERS 4x4
4x4 SZCZECIN
JAZDA 4x4
4x4 ZACHODNIOPOMORSKIE
STOWARZYSZENIE LUDZI JEŻDŻĄCYCH W TERENIE